dom bez troski

kobieta szuka swojego ostatniego dziecka wywraca torebki
wywija kieszenie czyści zlew wannę grzebie w mydlinach
nasłuchuje chociaż dobrze wie że proces zamarzania krwi
trwa tylko pięć minut

mężczyzna w kolorowym podkoszulku wystukuje na stole
melodię w czterech pancernych palcach wyskrobek peta
na niedzielę gdzieś między ścianą a ścianą życie przemija
jak przesłuchania areszty

próbę spowiedzi odbyli wczoraj w łazience zamienili lustro
na szybę ona w szafie na rzeczach położyła stułę szafarza
posłuszeństwo w oddechu nieposłuszeństwo w jedynej myśli
boże wyplącz nas z tego snu


wybiorę ci sosnę niemłodą wygrzaną słońcem której wiatr
już nie okłamie z czasem twoje włosy i paznokcie odrosną 
moja belle femme powinnaś się jednak wcześniej oswoić
z ciemnym pokojem


                                                            tromsø 27.11.22

Dodaj komentarz