madora bay

1
ładny masz adres i każdy chciałby taki mieć
piasek na butach jest cięższy od śniegu jeśli
się jeszcze chce nosić buty bez znoszenia
problemów do domu bez wysyłania się do polski
każdym samolotem każdym snem każdą falą
oceanu a ja może mówię to tylko od święta
ale tęsknię nawet jeśli nie schodzą się
w jedno twarz i lustro niebo i szczęście
każde z nas wybrało kiedyś drogę ty ciągle
jesteś żoną ja miewam wspomnienia i
biorę na kolana dzieci twojej siostry
tak jakbym był przyczyną budowanych domów
zatem spójrz za okno na wschodzie zima
na linii horyzontu stare drzewa przecinają
sen wieszają się gołębie w pocztowych
skrzynkach listy rozklejają się na słupach

2
jest piąta rano oglądam skrzynkę pustym oknem
przez świergot szyn na mrozie pamiętasz
jak dotknąłem kiedyś językiem płozy od sanek
i maszerowaliśmy tak do domu chyba kilometr
z górki na szczęście ma każdy tramwaj na olimpijską
teraz nadszedł czas totalnego odśnieżania myśli
z kilkudniowej hibernacji budzą się poczty
tylko ja jeszcze śpię pokój jest chybotliwą łodzią
burty parzą w ręce gdzieś majaczy mi neron
z henną na włosach i bujne trawy i oczy
pierwszej miłości wakacje pod lipskiem
kiedy na barana wnosiłem cię pod górę

jakby to był dowód najistotniejsza chwila pod słońcem

Dodaj komentarz