nie wiem

przyjadę do was kiedyś może mama się obudzi
w zimną noc może odwiedzę nasz dom nie wiem
może się przebieli w niebie przyjadę

wszyscy jesteśmy umarli przy tym stole
jednakowo bladzi trzymamy w garści obrus
umazany żurem i bigosem – biały

kiedy przestanę kochać to będzie już przyszły wiek
będą inne pogody inne drzewa inny smak i kolor
ziemi zieleń pewnie będzie taka jakby jej nie było

rano uczeszą mi włosy wyprasują
koszulę w kolorze świata a za ten najpiękniejszy
kolor który widziałam kupią trumnę

chodźmy tą ulicą tam… i z powrotem

Dodaj komentarz