norweski banał ulica zapiera dech w piersiach mamy mróz i dwa kilo łososi a mimo to terroryzujemy obsługę baru papierem toaletowym schodzimy do podziemia pocztowe panienki liżą znaczki ze stavanger do chicago czy to znaczy że mamy szczęście poranne graffiti rzucone niedbale o ścianę domu to mój sen o atlancie ciągle mówimy szeptem żeby dojść do siebie
Dodaj komentarz