oczy wojtka w popielniku,
w wannie kobieta, oparta piętami
o kran.
wieczorem w ogrodzie pachnie kwietniem,
a ja szoruję wannę. wiążę prawy but,
potem lewy. biorę sierp jak upominek
i idę płakać w pole. ptak z prędkością
dźwięku przecina niebo, to zasadzka mówią
mięśnie.
to cud większy od gromu
i elektryczności.

Dodaj komentarz