smolnik wieczorem cały w plackach nad strumieniem ogon lisa zaiskrzył zachodem lasem do komańczy i dalej na myśliwych ustroń do bólu kostek i ramion przepędzamy strachy sami uciekając wypijamy tę noc na kamieniu z serem w mącznych oparach rosy kapuśniejemy deszczem
Dodaj komentarz