smolnik

wieczorem
cały w plackach
nad strumieniem ogon lisa
zaiskrzył zachodem

lasem do komańczy i dalej
na myśliwych ustroń do bólu
kostek i ramion przepędzamy strachy
sami uciekając wypijamy tę noc
na kamieniu z serem
w mącznych oparach rosy
kapuśniejemy deszczem

Dodaj komentarz